Wyskoczyłam spod prysznica, żeby się wytrzeć, i już słyszałam to „stuk-puk”, które wydawała Hazel Mercer. Stała przy toaletce, czekając niecierpliwie, aż wyjdę, żeby mogła zająć się moimi włosami i makijażem.
— Naprawdę musimy? — zapytałam, wlokąc się do garderoby. Hazel Mercer zdążyła już wybrać komplet bielizny i wyciągnęła kilka sukienek, z których miałam coś wybrać.
Gdy wkładałam stanik i majt






