Otwierając drzwi do sali szpitalnej Artura, nie spodziewałam się widoku, który zastałam. Artur leżał na łóżku z ogromnym bandażem na głowie, a ta część twarzy, którą było widać, była opuchnięta i posiniaczona. Victor naprawdę mu się „odwdzięczył”. Przez wąską szczelinę, której nie zamknęła jeszcze opuchlizna, widać było jedno oko. Pod nim widniało głębokie rozcięcie. Lekarz wyjaśnił, że musieli je






