Varek nieruchomieje i spokojnie obserwuje młodzika, splatając ramiona za plecami. „Mam cię tak nie nazywać? Renzo?” - pyta.
„Powiedziałem, nie nazywaj mnie tak!” - warczy Lorenzo z obnażonymi kłami. Jego wilk jest gotowy do skoku. Moje oczy się rozszerzają. Nigdy nie widziałam, żeby złościł się na Vareka. Zawsze był spokojny i opanowany. W przy swoim wujku trzymał się w ryzach. Wiedziałam to. Widz






