W moim ciele eksplodują iskry, zalewając mnie ciepłem, a serce dudni mi w uszach. Reid pozostaje nieruchomy; żołądek mi się zaciska, a policzki płoną ze wstydu i rozczarowania, gdy próbuję się odsunąć. Cofam się, chwiejnie, zakrywając usta dłonią, ale Reid wyciąga rękę i mnie łapie.
– Przepraszam – mruczę, patrząc wszędzie, byle nie na niego.
– Raine – mówi miękko.
– Cholera, cholera, przepraszam.






