Ktoś szarpie mnie za ramię, zmuszając do jęku, gdy z trudem uchylam ciężkie powieki. Odskakuję gwałtownie, widząc twarz Kravosa zbyt blisko mojej; na jego ustach błąka się irytujący uśmiech. Marszczę brwi i piorunuję go wzrokiem, wyciągając rękę, by odepchnąć jego twarz.
– Żyje – ogłasza do pustego pokoju, a ja przewracam oczami.
– Czego chcesz? – pytam, a on wzrusza ramionami, przechadzając się p






