Pełznę na brzuchu w stronę Willow, ciągnąc za sobą złamaną nogę i jęcząc z bólu. Willow wygląda na kompletnie wyczerpaną; jej klatka piersiowa unosi się gwałtownie, gdy klęczy pochylona, z włosami w nieładzie zasłaniającymi twarz. Słyszę, jak Jaxen tłucze się wewnątrz swojej klatki z korzeni, ale krótki rzut oka uspokaja moje obawy — nie ucieknie.
— Willow — szepczę, podciągając się do niej i niep






