Xander mierzy mnie wzrokiem, a jego szczęka zaciska się, jakby chciał mi się sprzeciwić, ale nic nie mówi. Zamiast tego patrzy na ojca, który chichocze przed nim, po czym schyla się i chwyta go za gardło.
– Nie różnisz się ode mnie – wykrztusza ojciec z krwawym uśmiechem na twarzy.
Nie muszę widzieć jego oczu, by wiedzieć, że ten człowiek od dawna jest szalony. Jego umysł został powoli wyniszczony






