— Raine, Alfa Kravos chce cię widzieć — mówi Grif, opierając się o kuchenny blat i popijając parującą kawę. Moje opuchnięte, zaspane oczy ciskają w niego gromy, gdy on uśmiecha się znad ostatniej porcji jedynego eliksiru, który mógłby rozgonić mój fatalny nastrój.
— To cała kawa? — pytam go głosem pełnym desperacji, ale nic mnie to nie obchodzi. Tylko w obliczu braku kawy byłabym skłonna do błagan






