*Kravos*
– Dlaczego to pieprzone miejsce jest tak wielkie? – warczę do nikogo, biegnąc przez obumierające drzewa i po niegdyś bujnym, zielonym mchu pod ich koronami. Jak daleko jeszcze muszę iść, by ją odnaleźć? Każda sekunda jest torturą; panika i strach spływają mi po kręgosłupie, przypominając, jak bardzo zawaliłem, nie słuchając jej obaw co do Jaxena.
W oddali niesie się wycie, triumfalne, i p






