– Wytrzymaj, Reid – mruczę, podpełzając do niego.
Jego wzrok nie odrywa się od niej, od tego groteskowego widoku jej ciała zwisającego z gałęzi, na które została nabita różnymi częściami. Dopiero gdy wchodzę w jego pole widzenia, dostrzegam w nim jakiekolwiek prawdziwe emocje. Jego puste oczy powoli mrugają, gdy patrzy na mnie, jakby nie miał pojęcia, kim jestem.
– Zabij mnie – wykrztusił, a jego






