*Kravos*
Słychać ciche pukanie, po czym drzwi mojego gabinetu uchylają się i Valerie zagląda do środka. Uśmiech zastępuje grymas, który nosiłem na twarzy od czasu otrzymania wieści o tym, że inne stada w całym królestwie są atakowane w sposób przypadkowy.
Wojna ma swoje zasady, a przynajmniej kiedyś miała, ale teraz dla smoków, które wydają się zdeterminowane, by zetrzeć nas z powierzchni ziemi, n






