Elena
— O mój Boże, Xander! — wykrzyknęłam, ruszając w jego stronę.
Xan wybuchnął śmiechem, po czym objął mnie mocno. Tuliliśmy się do siebie, bo minęło tyle czasu, odkąd ostatni raz rozmawialiśmy – trzymał się na dystans, kiedy Dante opacznie zrozumiał pewne sprawy, i wciąż zachowywał rezerwę, choć teraz wydawał się nieco mniej przestraszony.
— Co u ciebie słychać? — zapytał z uśmiechem.
Rozluźni






