Stasia
Następne kilka tygodni minęło jak w mgnieniu oka; to szalone, jak szybko płynie czas. Byłam pochłonięta zadaniami i raportami na studia, nie miałam zbyt wiele czasu na myślenie o Lorenzo — za każdym razem, gdy wracałam do domu po zajęciach, byłam zbyt zmęczona, by spędzać noce na rozmyślaniu o nim.
Od tamtego dnia w Rzymie nigdy więcej go nie widziałam.
To było tak, jakby nigdy nie istniał.






