Półtora tygodnia minęło szybko, a zarazem zdawało się ciągnąć w nieskończoność. Laura okazała się urodzoną kelnerką i w mgnieniu oka przyswoiła wszystko, czego ją uczyłam. To nieco ukoiło moje wyrzuty sumienia, bo wiedziałam, że nie zostawię pani Sterling i Clary z natłokiem obowiązków. Moja ostatnia zmiana w barze przypadła na wieczór, a gdy tylko ostatni płacący klient zjadł swoją kolację, pani






