Kiedy rano obudził mnie budzik, przez jakiś czas po prostu leżałam w łóżku, na nowo przyzwyczajając się do więzi watahy. To nie tak, że w każdej chwili czuje się każdą jednostkę ze stada i jej odczucia. Przypominało to raczej delikatne buczenie z tyłu głowy. Moja poprzednia więź nie została definitywnie zerwana podczas mojej ucieczki, jednak z powodu odległości słabła tym bardziej, im dalej byłam.






