Odwrócił się i ruszył w przeciwnym kierunku. Sapnęłam, biegnąc za nim, a potem złapałam go za ramię i pociągnęłam z powrotem. Nie może po prostu robić tego tak prosto z mostu, jakby to było nic takiego.
„O co chodzi?” – zapytał bez wyrazu.
„Przestań. Nie możesz do nich iść. Nie możesz im o nas powiedzieć” – syknęłam w panice, rozglądając się wokół, aby upewnić się, że nikt nie jest w zasięgu słuch






