Od momentu naszego przyjazdu mogłam od razu stwierdzić, że to nie była zwyczajna impreza. Po pierwsze, rozwinięty był czerwony dywan, a po drugie czekał tam ogromny tłum reporterów i kamerzystów. Błyski fleszy ich aparatów rozświetlały otoczenie, gdy Damien pomagał mi wysiąść z samochodu. Powinnam była wybrać inną parę szpilek, nie aż tak wysoką…
"Dziękuję…" – szepnęłam do Damiena po tym, jak wres






