Sienna POV
Unikałam w szkole wszystkich, jak tylko mogłam, próbując opanować swoje przygnębienie, ale serce nie chciało mnie słuchać. Ilekroć zostawałam sama, kończyło się to płaczem. Roxy była nie tylko moją przyrodnią siostrą, ale i najlepszą przyjaciółką, więc w chwilach takiego żalu nie miałam nawet do kogo się zwrócić. Lukasa nigdzie nie było, więc nie mogłam mu przekazać wiadomości od Roxy.
Kiedy wróciłam do domu, usłyszałam w pokoju Roxy rozmowę macochy i siostry o sukience na przyjęcie u Alfy. – Załóż tę czerwoną – mówiła mama.
Mój ojciec był najbogatszym biznesmenem w watasze Redwood Crest. Jego majątek ustępował jedynie majątkowi Alfy, a obaj z Alfą współpracowali w różnych przedsięwzięciach. Moja macocha, Gemma, była sekretarką ojca. Jej przeznaczony partner zginął rok temu. Miała złamane serce, kiedy poznał ją mój ojciec. Miłość rozkwitła i po burzliwym romansie para wzięła ślub. Odkąd Gemma kilka tygodni temu wyszła za mojego ojca, moje życie drastycznie się zmieniło. Zarówno Gemma, jak i Roxy były najsłodszymi osobami na ziemi i obie sprawiły, że poczułam się bardzo mile widziana. W końcu miałam przyjaciółkę i siostrę w jednym, której mogłam się zwierzyć. Ale teraz…
Wlokłam nogami po podłodze i gdy tylko dotarłam do pokoju, zamknęłam drzwi na rygiel i padłam na łóżko, czując się całkowicie wyzuta z sił. Pół godziny później do drzwi załomotał ojciec. – Sienna, jesteś gotowa?
Szlag. Zerwałam się z łóżka i otworzyłam mu drzwi.
Wpatrywał się we mnie swoimi głębokimi, niebieskimi oczami, które były lustrzanym odbiciem moich. Mój ojciec miał ciemne włosy, ale ja odziedziczyłam kolor po mamie. Położył dłoń na moim czole. – Wszystko w porządku, kruszynko? – zapytał. – Wyglądasz, jakby przejechał po tobie walec.
Uśmiechnęłam się do niego przez łzy. – W porządku, tato.
– To przebierz się w coś porządnego – powiedział, zanim zamknął drzwi. – Wychodzimy za piętnaście minut.
Wzdychając, szybko przebrałam się w żółtą koszulę, dżinsowe szorty i trampki, po czym wyszłam z pokoju. Moje włosy wyglądały tak, jakby ptaki mogły uwić w nich gniazdo.
Zobaczyłam Roxy ubraną w piękną czerwoną sukienkę kończącą się nad kolanami. Jej rude włosy były upięte w kok, który zdobiły perły. Do tego dobrała czerwone szpilki. Była tak rozradowana, że zakręciła się wokół własnej osi i zapytała: – Jak wyglądam, Sienna?
– Pięknie – odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem.
uściskała mnie mocno i powiedziała: – Bogini, jestem taka szczęśliwa! W końcu Ryker i ja się zaręczymy. Wyobrażasz sobie być Luną najsilniejszej i najbogatszej watahy w całej Ameryce?
– Cieszę się twoim szczęściem, Roxy – wymruczałam.
Położyła mi ręce na ramionach. – Proszę, nie gniewaj się na mnie. Po prostu nie wiedziałam, kogo wybrać: Rykera czy Lukasa. Myślę, że Ryker to dla mnie najlepszy wybór. Jest moim partnerem.
Sposób, w jaki o nich mówiła, naprawdę mnie przerażał. Jak można kochać dwie osoby i wybierać jedną? Dlaczego nie wybrać obu? Poliandria czy poligamia nie były w naszej społeczności niczym niespotykanym.
– Rozmawiałaś z Lukasem?
Oblizałam usta. – Ja… nie mogłam spotkać Lukasa – wypaliłam.
– Co? – Jej brwi zmarszczyły się nad jasnobrązowymi oczami.
Wzruszyłam ramionami. – Nie było go.
– Niech to szlag! – warknęła. – Proszę, po prostu do niego zadzwoń.
– Dziewczyny! – głos ojca odbił się echem, przerywając naszą rozmowę. – Chodźcie, spóźnimy się.
Roxy zmierzyła mnie wzrokiem. – W tym idziesz na kolację? – prychnęła.
– Tak – odpowiedziałam i ruszyłam na podjazd, gdzie ojciec czekał już z Gemmą.
Do rezydencji Alfy dotarliśmy w pół godziny. Gdy weszliśmy do holu, lokaj zaanonsował nasze przybycie. Alfa Conrad wyszedł natychmiast wraz ze swoją żoną, Luną Celine.
– Declan! – Alfa Conrad przywitał się z moim ojcem, zerkając na mnie. – Jak się miewasz?
Moi rodzice, Roxy i ja skłoniliśmy się Alfie i Lunie. – Dobrze! – odrzekł tata.
Luna Celine uśmiechnęła się do mnie uprzejmie. – Wszystkiego najlepszego, Sienna – powiedziała, przytulając mnie. – Jakie prezenty dostałaś? Pewnie nie możesz się doczekać, aż twoja wilczyca się ujawni!
Czekałam na spotkanie z moją wilczycą od tak dawna, ale wyczuwałam jej niechęć do wyjścia, ponieważ lekceważący stosunek Rykera do nas ją przygnębił. To było dziwne, że moja wilczyca tak bardzo przejmowała się jego zachowaniem.
Wymienialiśmy uprzejmości, idąc w głąb domu. Roxy była w rezydencji Alfy po raz pierwszy i patrzyła z szeroko otwartymi oczami na otaczający nas luksus. Kiedy weszliśmy do salonu, zobaczyliśmy Brody’ego, młodszego brata Rykera, siedzącego na kanapie. Nie zwracając uwagi na Roxy, podskoczył, gdy mnie zobaczył, i podbiegł, by mnie uścisnąć. – Wszystkiego najlepszego, marudo! – zaśmiał się z radosnym uśmiechem. – Wyglądasz, jakby przeszedł nad tobą huragan! – zauważył. Brody był podobny do brata, tylko o parę centymetrów niższy. Ja przy moich stu sześćdziesięciu pięciu centymetrach byłam niższa od nich obu.
– To nic takiego – wymamrotałam. Kątem oka widziałam, że Roxy nas obserwuje. Nie mogłam powstrzymać zaciskania spoconych dłoni; chciałam stąd wyjść jak najszybciej, by uniknąć upokorzenia i bólu serca.
– Gdzie jest Ryker? – zapytała macocha, z ekscytacją i ciekawością rozglądając się po domu.
– Dołączy do nas za chwilę – odparł Alfa Conrad.
Usiadłam z Brodym i Luną Celine, Roxy usiadła z mamą, a tata z Alfą.
Moja macocha zaczęła: – Masz przepiękny dom, Luno Celine.
– Dziękuję – odpowiedziała tamta ze swoim stałym, łagodnym uśmiechem. – Zarządzanie tym miejscem i watahą wymaga wiele trudu.
Gemma zachichotała. – Oczywiście, domyślam się. – Spojrzała czule na Roxy, która zarumieniła się pod jej wzrokiem. – Moja Roxy też jest idealna w dbaniu o dom. Dba o to, by wszystko było zapięte na ostatni guzik. Mało tego, wyśmienicie gotuje.
Zmarszczyłam brwi. Roxy nigdy nie interesowała się takimi rzeczami.
– Ale nie mogę powiedzieć tego samego o Siennie – zachichotała mama. – Sienna to bardziej chłopczyca! Jest wysportowana i uwielbia robić bałagan w swoim pokoju – roześmiała się. – To najjaśniejsza żarówka w żyrandolu! Niesamowite, jak potrafi wynajdywać nowe sposoby na to, by się mylić. Ale uwielbiam ją bezgranicznie. – Położyła rękę na piersi, cicho się śmiejąc.
Jej podszyte złośliwością komplementy były niespodziewane i wprawiły mnie w zakłopotanie. Luna Celine zerknęła na mnie, nie odpowiadając.
Nagle drzwi głównego holu otworzyły się i wszedł Ryker. Oddech uwiązł mi w gardle. Wpływ, jaki na mnie wywierał, był elektryzujący i głęboko emocjonalny. Puls mi przyspieszył, a serce zdawało się pominąć uderzenie. Powietrze wokół mnie stało się gęste, gdy na niego patrzyłam.
Ryker Vance był najpiękniejszym mężczyzną, jakiego w życiu widziałam. Wyglądał jak Adonis. Wysokie kości policzkowe, mocna linia szczęki, metr dziewięćdziesiąt wzrostu – jego obecność przykuwała uwagę. Miał szerokie, umięśnione ramiona i atletyczną sylwetkę. Jego twarz była uderzająco przystojna, o rzeźbionych rysach, z nutą szorstkości. A jego usta… och, były stworzone do całowania. Miał gęste, ciemne, potargane włosy, w których chciałam zanurzyć palce.
Jego szare oczy spoczęły na mnie, a ja poczułam dreszcz oczekiwania. Ale zaraz potem przeniósł wzrok na Roxy, która uśmiechnęła się szeroko. – Cześć! – pomachała ręką.
Moje wnętrze obróciło się w popiół.
– Cześć! – odpowiedział jej z entuzjazmem i usiadł obok ojca.
Alfa Conrad spojrzał na swojego przyszłego dziedzica z dumą w oczach i powiedział: – Cieszę się, że jesteś na czas, Ryker.
Ryker rozpromienił się. – Musiałem być.
Alfa Conrad popatrzył to na niego, to na mojego ojca. – Declanie, wezwałem was tutaj, by poinformować, że zdecydowaliśmy, iż Ryker poślubi…
Moja macocha pisnęła cicho. Roxy zachichotała. W powietrzu czuć było napięcie.
Serce mi zamarło. Spuściłam wzrok na kolana, walcząc z łzami i czekając, aż Alfa zrzuci tę bombę.
Alfa zawiesił głos, po czym dokończył zdanie: – …twoją córkę, Siennę.






