Sienna POV
– Co?! – odparował Ryker, wstając gwałtownie.
– Co?! – Gemma i Roxy zawołały jednocześnie.
– C-co? – wychrypiałam, a moje oczy rozszerzyły się w szoku.
Chcieli, żebym wyszła za Rykera? Czy ja się przesłyszałam? Do licha, nie. – N-nie!
Ryker kipiał ze złości. – Jak możesz to robić, ojcze? – odparował. – Nie ożenię się z kimś, kto nie jest moją partnerką! Roxy jest moją przeznaczoną i to ją poślubię!
– Moja decyzja jest ostateczna – warknął Alfa Conrad. – Poślubisz Siennę. Zaręczycie się za dwa dni, a ślub odbędzie się podczas najbliższej pełni.
– To absurd! – krzyknął Ryker, zaciskając dłonie w pięści.
– Ciszej, do jasnej cholery! – powiedział Alfa Conrad groźnym tonem, a jego oczy błysnęły bursztynowo; jego wilk nienawidził, gdy ktoś kwestionował jego autorytet. – Wiem, że to leży w najlepszym interesie watahy.
Roxy zaczęła płakać, patrząc na mnie z oskarżeniem w oczach. Macocha odwróciła się do niej i przytuliła ją, przyciskając jej głowę do piersi, próbując ją uspokoić. – Cii, już dobrze, kochanie…
Serce waliło mi o żebra. To małżeństwo będzie katastrofą. Ryker nigdy mnie nie pokocha, a ja umrę z miłości do niego. Zerknęłam na ojca, który siedział tam z absolutnym spokojem, obserwując Rykera. Dlaczego nic nie mówił? Wstałam, by spróbować opanować sytuację. – Alfo Conradzie – powiedziałam cichym, ostrożnym głosem. – Nie mogę wyjść za Rykera. On kocha Roxy, a Roxy kocha jego. Są dla siebie przeznaczeni. Małżeństwo moje i Rykera byłoby katastrofą. Proszę, rozważ swoją decyzję.
Alfa Conrad uniósł brew, jakby chciał powiedzieć, że odważyłam się rzucić mu wyzwanie. Skuliłam się pod jego spojrzeniem, ale nie mogłam pozwolić, by zmusił mnie do ślubu z Rykerem. Musiałam powstrzymać ten nonsens, zanim doprowadzi nas wszystkich do ruiny.
Luna Celine ujęła mnie za rękę i powiedziała: – Usiądź, Sienna. Wiem, że w tej chwili to dla was wszystkich przytłaczające, ale to jest decyzja twojego Alfy. Myśleliśmy o tym długo, zanim to ogłosiliśmy.
– A-ale Luno Celine, to Roxy jest jego partnerką, nie ja. To niesprawiedliwe – argumentowałam, starając się być tak uprzejmą, jak to tylko możliwe, mimo że w środku cała się trzęsłam.
– Ona ma rację! – Ryker posłał mi wściekłe spojrzenie. – I dlaczego ukrywaliście swoją decyzję przed nami? – zwrócił się do rodziców. – Nie możecie oczekiwać, że ożenię się z kimś, kogo nie kocham!
Na te słowa Roxy wybuchnęła głośnym płaczem. – To nie może być prawda… – szlochała.
Gemma spojrzała na mnie, jakbym to ja była odpowiedzialna za ten cały bałagan. Wtrąciła się: – To byłoby właściwe rozwiązanie. Roxy i Ryker są sobie pisani. Proszę, nie bądźcie tacy surowi.
– Nie mogę wyjść za Rykera – powiedziałam do Luny błagalnym wzrokiem. – Niech Roxy za niego wyjdzie.
Oczy Luny Celine złagodniały. Ujęła moją twarz w dłoń. – Sienna, dałam słowo twojej matce, że wyjdziesz za mojego syna, Rykera. Wiem, że to dla was obojga szok, ale jestem pewna, że z czasem wszystko się ułoży. Dopełniacie się nawzajem. Nie bez powodu nalegałam, byś była szkolona na Lunę. Rozmawialiśmy o tym małżeństwie ze Starszyzną i są oni tego samego zdania. Z głębi serca wiem, że Ryker jeszcze podziękuje Bogini Księżyca za to, że cię poślubił.
Mrugnęłam oszołomiona. Rozmawiali ze Starszyzną? Moje serce biło w piersi jak oszalały bęben. Spojrzałam błagalnie na ojca, ale on tylko patrzył na mnie z cieniem uśmiechu. Poważnie, co tu się działo? I wtedy ojciec powiedział: – Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, Sienna.
Szczęka mi opadła. Więc to dlatego nie złożył mi życzeń od samego rana?
Ryker był tak wściekły, że wybiegł z pokoju.
– Chcę iść do domu – wykrztusiła Roxy przez łzy. – Proszę, mamo, zabierz mnie do domu.
Moja macocha i Roxy wstały. Skłoniły się Alfie i Lunie, po czym wyszły. Pobiegłam za Roxy. – Roxy! – wydyszałam, doganiając ją w holu. – Ja… to wszystko jest tak zaskakujące! Nie wiedziałam…
– Przestań chrzanić! – syknęła na mnie Roxy. – Jak mogłaś? Dlaczego nie odrzuciłaś ich decyzji? Chciałaś Rykera tylko dla siebie, chciałaś zostać królową tego majątku i watahy. Jesteś obrzydliwą, chciwą suką! To ja powinnam zostać Luną Redwood Crest, nie ty. To ja jestem partnerką Rykera, nie ty. Ukradłaś mi moje miejsce swoimi gierkami!
– Roxy! – zawołałam, a przez moje ciało przetoczyła się fala szoku. – Co ty wygadujesz? Protestowałam, bo wiem, że Ryker jest twoim partnerem. – Przyznanie tego zabijało mnie od środka, ale delikatnie chwyciłam ją za rękę. – Proszę, posłuchaj mnie.
– O, proszę cię! Protestowałaś tak, żeby cię nie usłyszeli! – Szarpnęła ręką, a jej twarz wykrzywił gniew. – Jesteś taką niewdzięcznicą! Tak nam się odpłacasz po tym wszystkim, co moja matka i ja dla ciebie zrobiłyśmy? Jeśli masz w sobie choć odrobinę wstydu, odrzucisz to małżeństwo, zanim wrócisz do domu. – Po tych słowach odwróciła się na pięcie i wyszła z domu razem z Gemmą. Gemma posłała mi pełne nienawiści spojrzenie, zanim obie opuściły rezydencję. Krew odpłynęła mi z twarzy, gdy patrzyłam, jak odchodzą. Jeszcze przed chwilą były najsłodszymi osobami w moim życiu. Jak mogły stać się tak zgorzkniałe w mniej niż trzydzieści minut z powodu czegoś, na co nie miałam wpływu?
Jak w letargu zawróciłam do głównego salonu. Gdzieś głęboko w sercu wiedziałam, że Ryker jest dla mnie odpowiednim wilkiem, ale czy Ryker o tym wiedział? Czy choć raz we mnie uwierzył?
Brody podszedł i uścisnął mnie serdecznie. – Gratulacje, marudo! Witaj w rodzinie!
– Ech! – machnęłam ręką. – To musi być mój najgorszy koszmar – wymruczałam.
– Wcale nie – zachichotał. – A jeśli Ryker cię zawiedzie, ja zawsze tu jestem.
Trzepnęłam go w ramię, a on się roześmiał. Brody, Ryker i ja przyjaźniliśmy się, odkąd pamiętam. Brody był o dwa lata młodszy od Rykera i świetnie się dogadywaliśmy. Był jak brat, którego nigdy nie miałam.
Moja mama zmarła, gdy miałam czternaście lat. To była ogromna strata dla mnie i dla taty, ale rodzina Alfy zawsze nas wspierała.
– Nie wracaj teraz do domu – powiedziała Luna Celine, gdy wróciłam do salonu. – Będziemy przy tobie podczas twojej pierwszej przemiany.
Alfa i Luna byli obecni przy pierwszej przemianie każdego młodego wilkołaka. Udzielali im swojego błogosławieństwa. Miałam nadzieję, że Ryker będzie tam ze mną, ale serce mi pękło jeszcze bardziej, gdy zdałam sobie sprawę, że pewnie jest teraz z Roxy, opatrując jej rany. Łzy znów zapiekły mnie pod powiekami.
– Tak, Luno – powiedziałam, zerkając na tatę. Dlaczego on wciąż był taki spokojny? Czy nie martwił się o Gemmę? Prowadził ożywioną rozmowę z Alfą Conradem na temat zaręczyn. – Ojcze, czy mogę z tobą porozmawiać? – Tylko on mógł przekonać Alfę do zmiany decyzji.






