Sienna POV
Moje serce w milczeniu rozpadło się na tysiąc kawałków, gdy patrzyłam na zdjęcie Rykera Vance’a.
Całował moją przyrodnią siostrę, Roxy.
To było selfie, które przysłała mi sama Roxy. Podpis brzmiał: „To po prostu się stało. Tak strasznie mi przykro, Sienna!”
Tydzień temu wyznałam Roxy, że kocham Rykera całym sercem. Był jedynym wilkołakiem, którego kochałam, odkąd tylko pamiętam. Uczucie, jakie do niego żywiłam, było niczym paląca potrzeba pełzająca pod moją skórą. Byłam pewna, że w dniu moich osiemnastych urodzin – czyli dzisiaj – rozpoznamy w sobie przeznaczonych partnerów. Ale spójrzcie tylko, jaki prezent urodzinowy dostałam.
Siedząc przy wyspie kuchennej, wpatrywałam się w kanapkę z tuńczykiem, którą zrobiła moja macocha. Z pochyloną głową próbowałam ukryć łzy, zupełnie tracąc apetyt.
– Sienna? – głos taty dobiegł mnie z głębi kuchni.
Speszona, wyrwałam się z zamyślenia. Szybko przetarłam oczy i spojrzałam na niego. – Tak, tatusiu?
Przez chwilę marszczył brwi. Zerkając na moją macochę, która pogwizdywała, przyrządzając dla niego śniadanie, powiedział: – Przygotuj się, jak wrócisz dzisiaj ze szkoły. Zostaliśmy zaproszeni przez rodzinę Alfy na kolację.
Mrugnęłam zdezorientowana. – Rodzinę Alfy? Po co? – zapytałam oszołomiona, patrząc to na niego, to na macochę. Ona uśmiechnęła się do niego szeroko, nie mogąc powstrzymać radości.
Tata usiadł przy stole i ugryzł kanapkę. – Po prostu się przygotuj. Musimy tam być na dziewiętnastą – rzucił krótko.
Nie chciałam iść. Przebywanie w pobliżu Rykera, patrzenie, jak ślini się do Roxy i czucie, jak moje serce płonie, byłoby upokarzające. Spojrzałam na ojca, a na mojej twarzy malowała się rozpacz. – Przepraszam, nie mogę iść – odpowiedziałam chrapliwym głosem.
– Ja cię nie proszę, Sienna – warknął. – Idziesz z nami i koniec kropka!
Wzdrygnęłam się na ten rozkaz. Spojrzałam na macochę, licząc, że pomoże mi wyplątać się z tej sytuacji, ale ona tylko stwierdziła: – Daj spokój, Sienna, wiesz, że to wyjątkowy dzień. Musisz nam towarzyszyć.
Przełknęłam gulę w gardle, bo wiedziałam doskonale, dlaczego ten dzień jest wyjątkowy. Alfa i Luna zamierzali ogłosić zaręczyny Rykera i Roxy. Oboje mieli po osiemnaście lat i oboje się kochali. Ważne było, aby wataha dowiedziała się, kto zostanie ich przyszłą Luną, gdy tylko dziedzic Alfy osiągnie pełnoletność.
Zanim pojawiła się Roxy, Ryker i ja droczyliśmy się ze sobą, cieszyliśmy się swoim towarzystwem i uwielbialiśmy odwiedzać swoje domy. Więź między nami była elektryzująca. Nie wiem, dlaczego zawsze tak bardzo lubił mnie dotykać.
Napłynęły wspomnienia dnia, w którym po raz pierwszy zabrałam Roxy do mojej szkoły. To było zaledwie kilka tygodni temu. Szła, kurczowo trzymając mnie za ramię niczym nieśmiała dziewczynka z szeroko otwartymi oczami. Przedstawiłam go jej. I wtedy wszystko się zmieniło.
Odkąd Roxy pojawiła się w naszym życiu, cała osobowość Rykera uległa zmianie. W jej obecności był niezwykle czujny, co rusz dawał jej kwiaty, aż w końcu ogłosił w szkole, że jest ona jego partnerką, co było szokujące. Oboje mieli po osiemnaście lat, a partnera wyczuwa się natychmiast po ukończeniu osiemnastego roku życia. Ale oni nie zdali sobie z tego sprawy od razu. Dlaczego zajęło im to tyle czasu?
Roxy kochała go, gdy poświęcał jej uwagę. Ryker ignorował mnie w jej obecności. To było jak pchnięcie nożem w moje usychające z miłości serce. Kiedy ona go lekceważyła, on czuł smutek, a moje serce bolało razem z nim.
Wybrałam cierpienie w milczeniu, bo jak mogłam kwestionować rzekome „przyciąganie partnerów” między nimi? Co więcej, Roxy była moją przyrodnią siostrą, moją rodziną. Musiałam ją wspierać, nawet jeśli moja logika podpowiadała mi coś innego.
Ale sęk w tym, że Roxy kochała też Lukasa, najlepszego przyjaciela Rykera i jego przyszłego Betę. Twierdziła, że jest partnerką Rykera, ale kocha Lukasa. To nie miało sensu. Jak mogła kochać Lukasa, skoro była partnerką Rykera? Grała na dwa fronty, a ja byłam jedyną osobą, która o tym wiedziała. Roxy prosiła mnie wyraźnie, bym nikomu nie mówiła, bo czuła się rozdarta między nimi i bardzo ją to męczyło. Ilekroć prosiłam ją, by się z tego otrząsnęła, kończyło się to jej wielkim płaczem. Nienawidziłam tego, że oszukuje Rykera. Chciałam go ostrzec, ale Roxy wymusiła na mnie obietnicę, że nic mu nie powiem.
Miałam złe przeczucie, że dzisiaj Ryker oświadczy się Roxy w ich domu. Paląca rozpacz przemykała przez moją klatkę piersiową, płuca i każde zakończenie nerwowe.
– Tato, proszę – zaprotestowałam słabym głosem. – Czy mogę zostać?
– Sienna! – skarcił mnie tata. – Przestań zachowywać się jak bachor. Bądź gotowa, gdy wrócę z biura. Wszyscy idziemy do domu Alfy na kolację!
Zacisnęłam zęby i skinęłam głową. Macocha uśmiechnęła się do mnie i mrugnęła. Oczywiście nie miała pojęcia o mojej melancholii, bo była zbyt szczęśliwa z powodu Roxy.
– Czy nie możemy pójść na spokojną kolację urodzinową zamiast do Alfy? – Zarzuciłam torbę na ramię. – Potem mógłbyś pójść ze mną do lasu, gdzie po raz pierwszy się zmienię i poznam swoją wilczycę. – Ojciec nie złożył mi życzeń. Nikt z nich do tej pory tego nie zrobił.
Ojciec spojrzał na mnie surowo. – Alfa zaprosił nas specjalnie z okazji twoich urodzin. – Przełknęłam ślinę ze zdziwienia.
Rozmyślając o tym wszystkim, wyszłam z domu do samochodu. Na szczęście zachowałam uczucia do Rykera dla siebie, dzieląc się nimi jedynie z Roxy. W przeciwnym razie stałabym się obiektem drwin. Przynajmniej Roxy wysłała mi to zdjęcie, na którym się całują, kładąc kres mojej głupiej, nieodzajemnionej miłości.
Jadąc do szkoły, hartowałam swoje serce. Było za późno na wzdychanie do kogoś, kto nigdy nie należał do mnie. Ryker nigdy by do mnie nie przyszedł, choćbym nie wiem jak się starała. Musiałam zbudować mury wokół serca, żeby nikt nigdy więcej mnie nie zranił.
Moja szkoła, Akademia Vance’a, znajdowała się dwadzieścia minut od domu. Ponieważ Roxy pojechała wcześniej, szłam do klasy sama. Ale gdy tylko otworzyłam drzwi, zobaczyłam Roxy wczepioną w usta Rykera. Myślałam, że zwymiotuję. Zazdrość podniosła łeb w moim sercu. Chciałam odciągnąć Roxy od niego, ale wiedziałam, że byłoby to najbardziej niedorzeczne zachowanie na świecie.
Odwróciłam się więc i pobiegłam do łazienki, gdzie zwymiotowałam. Oparłam się łokciami o blat i szlochałam, gdy wybuchł we mnie ból nie do zniesienia. Szlochałam, dopóki miałam siły, dopóki łzy nie przestały płynąć i dopóki nie osunęłam się na ziemię, podciągając kolana pod klatkę piersiową. Agonia była zbyt wielka, by ją znieść. To był rozdzierający ból – bycie tą drugą dla kogoś, kogo chciało się mieć na pierwszym miejscu w życiu. Choć bardzo starałam się ruszyć naprzód, nie potrafiłam. I nie wiedziałam, dlaczego tak kurczowo trzymam się tej chorej miłości.
Kiedy w końcu odzyskałam zmysły, zdałam sobie sprawę, że jest już trzynasta. Niech to szlag. Jak mogłam tak stracić poczucie czasu?
Nagle mój telefon zawibrował. To była Roxy.
– Sienna, gdzie jesteś? – marudziła.
– Po co ci to wiedzieć? – zapytałam chrapliwym głosem.
– Chcę spotkać się z Lukasem i powiedzieć mu, że chcę z nim zerwać. Proszę, czy mogłabyś osobiście przekazać mu tę wiadomość?
– Przecież go kochasz – powiedziałam. – Sama powinnaś mu to powiedzieć, nie ja.
Westchnęła. – Wiem, że to brzmi okropnie – pociągnęła nosem. – Ale jak mam mu to przekazać? Nie chcę złamać mu serca.
A więc chciała, żebym to ja mu je złamała i wystawiła się na jego gniew, podczas gdy ona pozostałaby nieskalana? Moje usta zadrżały. – Proszę, Roxy, to byłoby… okrutne.
– Sienna, wiem, że nienawidzisz mnie za to, że jestem partnerką Rykera, ale co ja mogę poradzić? Tak zdecydowała Bogini Księżyca. Proszę, zrób to dla mnie ten jeden raz, dobrze? Nie chcę ranić Lukasa. Powiedz mu, że wyjdę za Rykera, a nie za niego.
Widzicie? Nawet ona wiedziała, dlaczego Alfa wezwał naszą rodzinę na kolację. Moje urodziny były tylko wymówką.
Zmusiałam się do przełknięcia narastającego węzła emocji. – Nie nienawidzę cię… – odpowiedziałam. – Dobrze, powiem Lukasowi – poddałam się.
Po umyciu twarzy, która wyglądała jak u ryby rozdymki, upięłam blond włosy w niedbały kok. Westchnęłam. Zapowiadały się doprawdy „wspaniałe” urodziny.






