Perspektywa Harper
Tego wieczoru wielka sala tętniła gwarem rozmów i brzękiem sztućców. Pomieszczenie wypełniali ludzie w każdym wieku, a ich wzrok nieustannie wędrował w stronę Brody’ego. Jego obecność wyraźnie ich zbijała z tropu, wyczuwałam ich niepokój. Przypomniałam sobie słowa Roweny o tym, jak mieszkańcy jej królestwa niechętnie podchodzą do kontaktów z wilkołakami.
Gdy wchodziliśmy do sali






