Maddox
Każde wspomnienie, jakie miałem o Harper, dotyczyło nieśmiałej i cichej dziewczyny, która zawsze trzymała się blisko Graysona. Moja siostra ciągle narzekała naszej rodzinie, że jej randki z Graysonem nigdy nie szły zgodnie z planem, bo Harper zawsze wchodziła im w drogę.
Mimo tego wszystkiego, Tiffany nigdy nie czuła się onieśmielona przez Harper, ponieważ Grayson zawsze traktował ją zupełnie inaczej, ale dzisiaj po raz pierwszy to zauważyłem. Znałem moją siostrę bardzo dobrze i widok tak zapierającej dech w piersiach Harper wyraźnie ją ruszył. Kogo by nie zszokował? To nie była ta wersja jej samej, którą wszyscy znali.
Choć widok, który miałem przed sobą, był całkiem przyjemny dla oka, szczególnie jej wyeksponowane w pełni, zgrabne nogi na tych obcasach, to pragnienie, by wytknąć jej reakcję na ogłoszenie zaręczyn, było znacznie silniejsze. Po prostu nie mogłem się powstrzymać.
Kładąc dłoń na biodrze i unosząc dumnie głowę po zrobieniu kroku w moją stronę, powiedziała śmiało: – Musisz być bardzo mało istotny na tym przyjęciu, skoro wyszedłeś tu tylko po to, żeby mi dokuczać. Nie masz nic innego do roboty?
Cholera. Teraz była nie tylko ładna. Była zadziorna i to była ostatnia rzecz, jakiej się spodziewałem. Nie musiała nawet podnosić głosu, abym poczuł każde jej słowo.
Harper, którą pamiętałem, zająknęłaby się, może nawet spuściłaby głowę i uciekłaby we łzach, ale ta jej wersja po prostu stała przede mną, jakby nie bała się niczego, a zwłaszcza mnie.
Zaśmiałem się cicho. – Nie wiedziałem, że masz w sobie tyle...
– Poczekaj – powiedziała, unosząc dłoń tuż przed moją twarzą. – Właśnie dotarło do mnie, że ty i ja wciąż ze sobą rozmawiamy.
Czy ona właśnie pośrednio powiedziała mi, że nie jestem wart jej czasu?
Powoli przeszła obok mnie, by wrócić do środka, jakby wyzywając mnie, bym jej odpowiedział, ale ja mogłem tylko patrzeć.
A potem się uśmiechnąłem – nie dlatego, że to było zabawne, ale dlatego, że minęło dużo czasu, odkąd ktoś w ten sposób do mnie mówił, jakby nie czuł się onieśmielony tym, kim jestem.
Wszystko w niej było tak inne, a to wzbudziło moją ciekawość. Chciałem wiedzieć o wszystkim, co studia w niej zmieniły.
– Wszyscy się zamknijcie! Zaczynamy grę!
Tiffany wrzasnęła z salonu, przekrzykując muzykę.
Przewróciłem oczami. Mieszkaliśmy pod jednym dachem przez lata, a ja i tak nigdy nie mogłem przyzwyczaić się do jej głosu, kiedy tylko go podnosiła.
~
Harper
Choć moje uczucia wciąż były zranione po ogłoszeniu zaręczyn, uświadomiłam sobie, że izolowanie się nie sprawi, że poczuję się lepiej, więc postanowiłam zjawić się na reszcie przyjęcia.
Kiedy wróciłam, aby dołączyć do reszty w salonie, niektórzy z gości siedzieli już w kółku, wliczając w to Maddoxa. Nadal nie mogłam przetrawić tego, jak przejrzał mnie na wylot.
Kilka dziewczyn obok mnie wzdychało do niego, szepcząc o tym, jak bardzo się wzbogacił po odziedziczeniu wielomiliardowej firmy swojego ojca.
Grayson stał przy stole z napojami, wyglądając, jakby nie miał zamiaru grać, ale Tiffany nie zamierzała na to pozwolić. Obejmowała jego ramię dłońmi i nadymała usta, wciąż próbując przekonać go do gry, aż w końcu ustąpił.
Gdy usiedli razem, zauważyła mnie siedzącą naprzeciwko nich, a jej oczy rozbłysły – i to wcale nie w dobrym sensie. Widziałam ten wyraz twarzy już tak wiele razy. Uśmiechała się tak tylko wtedy, gdy coś knuła.
Mając Graysona po jednej stronie, jej najlepsza przyjaciółka, Kate, siedziała po drugiej. Niewiele się w niej zmieniło, bo nawet po tylu latach wciąż mnie nie lubiła.
Jako że to była gra Tiffany, zaczęła jako pierwsza, odwracając się do Graysona po ponownym rzuceniu mi spojrzenia.
– Prawda czy wyzwanie? – zapytała.
– Prawda. – Zabawnie przewrócił na nią oczami.
Zachichotała. – Czy zakochałeś się we mnie od pierwszego wejrzenia?
Uniósł brwi w miłym zaskoczeniu, a to sprawiło, że moje serce naprawdę zaczęło bić szybciej, gdy również czekałam na jego odpowiedź.
Całując wierzch jej dłoni, powiedział: – Tak, jak tylko cię zobaczyłem, coś w moim sercu podpowiedziało mi, że to ty jesteś tą jedyną.
Oparła głowę na jego szerokim ramieniu, triumfująco zerkając na mnie, podczas gdy wszyscy inni uważali, że to taka urocza chwila.
– Moja kolej! – powiedziała Kate. – Harper, prawda czy wyzwanie?
Moje oczy lekko się rozszerzyły na to, jak wytypowała mnie dramatycznym gestem.
– Yyy… prawda.
– Czy jesteś teraz w kimś zakochana?
Zatrzymałam się, wracając myślami do mojej reakcji w chwili, gdy przybyłam i usłyszałam, jak Grayson ogłasza zaręczyny.
Nawet nie spojrzałam w jego kierunku, kiedy powiedziałam: – Tak, jestem.
– Kto jest tym szczęściarzem? – Kate pochyliła się do przodu z udawaną ciekawością.
– Czy to Grayson? – wtrąciła się Tiffany, zanim w ogóle zdążyłam odpowiedzieć.
Prawie wszyscy obecni wiedzieli, jaki rodzaj relacji łączył mnie z Graysonem, nawet po tym, jak ona pojawiła się w jego życiu.
– Wystarczy – warknął Grayson, wciąż siedząc obok niej.
Wzruszyła ramionami, jakby to było nieszkodliwe. – Co? To uzasadnione pytanie i...
– Przestań.
Jego głos za drugim razem był głośniejszy, ale ona nie ustąpiła.
– Wszyscy wiemy, że kiedyś kochałaś Graysona. Po prostu myślę, że prawda będzie odświeżająca.
Tiffany nie była jedyną, która była ciekawa, ponieważ wszyscy pochylili się w moją stronę, oczekując odpowiedzi. Nie mogłam uciec, nawet gdybym chciała.
Grayson nawet przestał mrugać, nie chcąc już przerywać gry, by móc usłyszeć, jaka będzie moja odpowiedź.
Chłodnym i wyraźnym głosem powiedziałam: – Nie, to nie Grayson.
Jego wyraz twarzy był nieodgadniony, podczas gdy inni szeptali między sobą.
Sprawiłam, że zabrzmiało to tak przekonująco, choć wiedziałam, że jest odwrotnie, i bolało mnie to tak bardzo, że nie chciałam zostać na resztę gry. To z tego powodu przeprosiłam wszystkich, zerkając na chłopaka, którego nie miałam mieć, bez względu na wszystko. Nawet nie spojrzał na mnie, gdy wychodziłam, zbytnio skupiony na Tiffany, gdy ta całowała go w policzek.
Znów wyszłam na podwórko, głęboko żałując mojej decyzji o wzięciu udziału w tej grze. Czy naprawdę spodziewałam się, że Tiffany i Kate będą grać fair?
Przez chwilę byłam sama, ale powtarzałam sobie, żeby nie płakać. Potem usłyszałam kroki, ale nie odwróciłam się, by sprawdzić, kto to. Jakaś część mnie nawet pragnęła, by to Grayson wyszedł porozmawiać, ale kiedy usłyszałam głos, okazało się, że to Maddox, i zacisnęłam szczękę.
– Myślałem, że po udzieleniu takich odpowiedzi na pytania mojej siostry i Kate, zostaniesz na resztę gry. Dlaczego wyszłaś?
Nie odwróciłam się od razu w jego stronę. – Nie masz gry, do której musisz wracać?
– Nie, mam tu na zewnątrz coś ciekawszego z tobą.
Mrużąc oczy, w końcu się odwróciłam. – A co to takiego?
– Po pierwsze, to, co wydarzyło się tam z tymi dwiema na oczach wszystkich... poradziłaś sobie z tym idealnie.
Pokręciłam głową i uśmiechnęłam się z niedowierzaniem. – Zawsze jesteś taki uroczy?
– Zdarza się to tylko wtedy, gdy próbuję sprawić, by dziewczyna zapomniała o innym facecie.
Mój uśmiech zniknął. – Musisz sobie pójść.
Jego wzrok zsunął się na moje ciało, a potem powoli powrócił na moją twarz. – Widziałem, jak zacisnęłaś palce, gdy wychodziłaś. Dla mnie oznaczało to, że skłamałaś o braku uczuć do Graysona. Myślę, że jesteś wściekła. Tłumiłaś w sobie uczucia przez lata, a ja mogę ci pomóc o nim zapomnieć.
Przechyliłam głowę. – Tak?
Podszedł bliżej, zerkając na mój wydatny dekolt. – To całkiem proste. Skończyłem już z tym przyjęciem. Chodźmy do mnie i zostaw resztę mnie. To będzie najlepsza noc w twoim życiu i wcale nie musi się na niej skończyć.
Krew we mnie zawrzała. Nie tylko z powodu świadomości, że Grayson i Tiffany będą razem na zawsze, ani z powodu jej triumfującego uśmieszku. Chodziło również o to, jak Maddox na mnie patrzył, o jego słowa i zuchwałe usta.
Z bólem w klatce piersiowej coś we mnie pękło; pokonałam dzielący nas dystans w zaledwie sekundę i wsunęłam jedną dłoń na odsłoniętą część jego klatki piersiowej, drugą opierając na jego ramieniu, nie odrywając spojrzenia od jego oczu.
Był zaskoczony, a ja śmiało wpiłam się w jego wargi, zanim zdążył wypowiedzieć choćby słowo.
Natychmiast położył dłonie na mojej talii, a następnie niecierpliwie zsunął je na moje biodra, przyciągając mnie do siebie, aż nie było między nami żadnej wolnej przestrzeni. Jego język był gorący i dziki, jakby czekał na taką chwilę przez cały wieczór. Trzymałam się kołnierzyka jego koszuli i wydałam z siebie zduszony okrzyk, gdy przyparł mnie do tej części ściany, do której nie docierało żadne światło.
Zaczął podwijać moją sukienkę, by mieć lepszy dostęp do moich ud, a mój oddech uwiązł mi w gardle tuż przy jego ustach.
W chwili, gdy poczułam jego twardość na moim wewnętrznym udzie i miał zamiar mnie unieść, oderwałam się od jego warg i odepchnęłam go, zmuszając go do zatoczenia się do tyłu.
– Co? – zapytał, ciężko dysząc.






