Harper
Przez kilka sekund Maddox po prostu się we mnie wpatrywał, bez cienia uśmieszku czy kpiącej riposty. Jego milczenie sprawiło, że wstrzymałam oddech.
– Nie – jego głos był stanowczy.
Zamrugałam w szoku, nie takiej odpowiedzi się po nim spodziewałam, ale gdy tylko puściłam jego ramię, żeby się wycofać, chwycił mnie za nadgarstek, powoli przesuwając po mnie wzrokiem.
Następnie obrócił mnie i jego usta znalazły się tuż przy moim uchu, zanim zdążyłam złapać oddech.
– Nie zamierzam pieprzyć cię tutaj – warknął cicho. – Zabieram cię do siebie, gdzie będę mógł sprawić, że będziesz krzyczeć, bez wścibskich sąsiadów.
Tętno wystrzeliło w moim ciele, gdy zacisnęłam uda.
Odsunął się tylko na tyle, by posłać mi swój diabelski uśmieszek, po czym poprowadził mnie do samochodu, idealnie oplatając ramię wokół mojej talii.
Gdy tylko wyjechaliśmy na drogę, zaborczo położył dłoń na moim udzie, a jego kciuk zaczął kreślić powolne okręgi na mojej skórze. Wiedziałam, co robi. Dawał mi szansę, żeby odepchnąć jego dłoń i to przerwać, ale ja tego chciałam, chciałam tego wszystkiego.
Oparłam plecy o fotel, dając mu znać, jak bardzo było mi wygodnie.
Jego telefon zaczął dzwonić, ale nie odbierał. Zamiast tego, z wzrokiem utkwionym w drogę, wsunął palce nieco wyżej przez rozcięcie na udzie.
Odwróciłam się twarzą do okna i zamknęłam oczy, lekko rozchylając dla niego nogi, a on wsunął dłoń w stronę mojego wewnętrznego uda, zatrzymał się, a potem ścisnął tak mocno, że aż wstrzymałam oddech.
Nie musiałam na niego patrzeć, by wiedzieć, jak bardzo nie mógł się doczekać, aż dotrzemy do jego domu. Czułam to w jego ciężkim oddechu i tym cholernym uścisku na moim udzie.
Mimo że bardzo pragnęłam ciszy, jego telefon po prostu nie przestawał dzwonić i założyłam, że nie odbierze żadnego połączenia. Tak było do momentu, w którym odebrał kolejny telefon, przestając mnie dotykać, żeby to zrobić. Włączył tryb głośnomówiący, a potem znowu położył dłoń na moim wewnętrznym udzie.
– Wuju...
– Gdzie jesteś? – zapytał z drugiej strony słuchawki. – Twój ojciec i Tiffany cię szukali.
Środkowym palcem Maddox drażnił moją łechtaczkę przez materiał majtek, mówiąc: – Wiem. Patrzyłem na ekran.
Zacisnęłam wargi, żeby nie jęczeć zbyt głośno.
Jego wujek zaśmiał się. – Twój ojciec miał rację, mówiąc, że odbierzesz ode mnie.
Drażniąc krawędź mojej bielizny, jakby zamierzał odsunąć ją na bok, by odsłonić moją łechtaczkę, powiedział: – Czy tata jest z tobą?
– Nie. Dlaczego?
– Powiedz mu, że nie mogłeś się do mnie dodzwonić. Jestem dziś wieczorem zajęty.
– Nie, nie dzisiaj. Praca może poczekać. To wciąż dzień ślubu twojej siostry.
– Dobranoc, wuju Sebastianie.
– Czekaj, ani się waż...
Ot tak, Maddox rozłączył się ze swoim wujem, jakby to było nic, kładąc teraz obie dłonie na kierownicy. Nawet nie złączyłam nóg, mając nadzieję, że znowu poczuję jego dotyk podczas jazdy, ale to się nie wydarzyło. Nienawidziłam go za to, jak sprawił, że pragnęłam jego dotyku.
Jechał aż do swojej posiadłości na odosobnionym zboczu wzgórza; wyglądała jak nowoczesny pałac, ale ledwie mogłam zwrócić uwagę na detale na dziedzińcu, ponieważ jechał coraz szybciej, aż zaparkował tuż obok swojego Bugatti La Voiture Noire.
Miałam już sięgnąć do drzwi, kiedy raz ścisnął moje udo i powiedział: – Siedź spokojnie.
Jego ton, oddech i moje niespodziewane pragnienie okazania mu posłuszeństwa sprawiły, że postąpiłam zgodnie z poleceniem.
Wysiadł, podszedł z mojej strony i otworzył mi drzwi.
Gdy tylko wysiadłam, mocno złapał mnie za nadgarstek, a w jego dotyku nie było już krztyny drażnienia. Wprowadził mnie do środka tak, jakby już wiedział, że pójdę za nim.
W chwili, gdy drzwi się zamknęły, a ja stanęłam w przedpokoju o ciepłym oświetleniu, świat na zewnątrz zniknął. Koniec z Tiffany, koniec z Graysonem, tylko ja i Maddox.
Kiedy zamknął frontowe drzwi, zbliżył się do mnie tak powoli, że ciężar oczekiwania sprawił, iż miałam ochotę na niego wskoczyć i opleść nogi wokół jego pasa.
Potem minął mnie i w milczeniu poprowadził w górę po schodach. Szłam za nim, a moja naga skóra pragnęła jego dotyku.
Idąc długim, słabo oświetlonym korytarzem z nowoczesnymi dziełami sztuki, z których niektóre rozpoznałam, zatrzymał się przy masywnych drzwiach i przytrzymał je dla mnie otwarte.
Weszłam do jego przestronnej sypialni, zaprojektowanej jak z marzeń, a łóżko typu king-size zasłane czarnymi i złotymi jedwabnymi prześcieradłami było pierwszą rzeczą, która przykuła moją uwagę.
Czułam jego ciężki oddech, kiedy krążył wokół mnie, ale zanim zdążył mnie w ogóle dotknąć, jego telefon zadzwonił ponownie, a on tylko gestem dłoni dał znać, że zaraz wraca.
Teraz sama, położyłam torebkę na stole i skierowałam się do ogromnej łazienki, by nie tylko umyć twarz i pozbyć się rozmazanego makijażu, ale także użyć zimnej wody na uspokojenie. Jak na kogoś, kto wcześniej nie chciał mieć nic wspólnego z bratem Tiffany, pieprzenie się z nim w tej chwili było wszystkim, o czym mogłam myśleć.
Wycisnęłam kilka porcji jego żelu do mycia twarzy; pierwsze spłukanie nie wystarczyło, więc sięgnęłam po kolejne, a bieżąca woda była tak głośna, że zagłuszała wszelkie inne dźwięki.
Kilka sekund po tym, jak pochyliłam się, by ochlapać twarz kolejną porcją wody, wstrzymałam oddech, gdy para rąk chwyciła mnie za talię od tyłu. Zimna woda była rozwiązaniem tymczasowym, bo kiedy Maddox w końcu mnie dotknął, sprawiło to jedynie, że zapragnęłam go jeszcze bardziej, by móc zapomnieć.
Wyprostowałam się i chciałam się odwrócić, by spojrzeć mu w twarz, ale mi nie pozwolił. Delikatnie objął dłonią przód mojej szyi, spotykając się z moim spojrzeniem w lustrze.
Zauważyłam nawet jego koszulę, która była już rozpięta, odsłaniając wyrzeźbione mięśnie.
Wsunął drugą rękę w moje włosy i odchylił mi głowę tylko na tyle, by wymusić z moich ust westchnienie, po czym pochylił się, przysuwając twarz bliżej, aż jego wargi znalazły się tuż przy moim uchu.
– Chcesz, żebym był delikatny? – szepnął, a jego gorący oddech owiał moje ucho.
– Nawet trochę – powiedziałam, czując, jak jego twardy kutas ociera się o mój tyłek.
– To dobrze, bo nie bywam delikatny. – Jego pożądliwe spojrzenie pociemniało w lustrze.
Kiedy obrócił mnie ku sobie, abyśmy stanęli twarzą w twarz, jego wargi nie od razu spotkały się z moimi. Zawisły torturująco blisko, aż z frustracji wstrzymałam oddech. Drżałam, ale nie ze strachu, to było czyste, gorące oczekiwanie. Moje serce waliło nawet w miejscach, w których nie powinno. Czułam to w gardle, żołądku i prosto między nogami.
Uśmiechnął się kpiąco, a potem w końcu pocałował mnie mocno i głęboko, trzymając opuszki palców na moim podbródku, aby utrzymać moją głowę w górze i pokazać, kto tu rządzi.
Następnie odsunął się tylko na moment, wciąż trzymając wargi bardzo blisko, i szepnął: – Zobaczmy, jak dobrze o nim teraz zapomnisz."






