Harper
Gdybym nie oderwała się od warg Maddoxa, opuściłby mi majtki do kolan. Sama myśl o tym sprawiła, że moje spojrzenie stało się lodowate.
Przygryzłam lekko opuchnięte wargi i powiedziała: – Chciałam tylko sprawdzić, czy pocałowanie ciebie cokolwiek zmieni.
– I? – Uśmiechnął się z pewnością siebie.
Pochylając się bliżej jego ucha, powiedziała: – A co sprawia, że myślisz, że w ogóle interesuje mnie randkowanie z bratem Tiffany?
Wypchnął policzek językiem, patrząc na mnie z niedowierzaniem.
Odwróciłam się, by odejść, a on stał w miejscu, nie wypowiadając nawet słowa. Właściwie byłam rozczarowana, że pocałowanie go wzbudziło we mnie takie, a nie inne odczucia. Jak na kogoś, kto był playboyem i zawsze czarował kobiety, spodziewałam się poczuć coś, cokolwiek.
Wtedy zaczęłam się zastanawiać. Gdyby to Grayson dotykał mnie i całował w ten sposób, czy pozwoliłabym sobie na zatracenie się?
Stanowczo pokręciłam głową, każąc sobie nawet nie dopuszczać takich myśli. Zamierzał poślubić Tiffany.
Moje jedyne interakcje z nim tej nocy miały miejsce w obecności innych. Było jasne, że nie ma dla mnie czasu, a ja nie chciałam już tam być, więc niepostrzeżenie wymknęłam się z powrotem do samochodu.
Najlepiej było wyjść, zanim znów przyłapałabym się na całowaniu Maddoxa ze złości.
Mocniej zacisnęłam dłonie na kierownicy, sprawdzając w lusterku własne oczy. Czy wyglądałam na taką samą idiotkę, na jaką się czułam? Tak.
Przeszłam od chęci, by Grayson po prostu mnie zauważył, do tak chętnego i śmiałego całowania się z Maddoxem. Nawet tego nie żałowałam.
Gdy tylko ruszyłam, trzymałam się głupiej nadziei, że zobaczę Graysona w lusterku wstecznym, jak wybiega na zewnątrz, żeby powstrzymać mnie przed wyjazdem, ale to nie była moja bajka.
Dotarłam do domu czterdzieści pięć minut później. To był spory kawałek od jego mieszkania, ale chciałam pojechać tak daleko, żeby tylko go zobaczyć.
Przebrałam się, zmyłam makijaż, odświeżyłam się i weszłam do łóżka, mając nadzieję, że następnego dnia zapomnę o tym wszystkim.
Poranne słońce przedzierało się przez moje zasłony, a ja jęknęłam, naciągając kołdrę na głowę, jednocześnie próbując przekonać samą siebie, że wszystko, co wydarzyło się zeszłej nocy, było tylko snem, od ogłoszenia zaręczyn, po namiętny pocałunek z Maddoxem.
Ale w chwili, gdy mój telefon zabrzęczał na szafce nocnej i sięgnęłam po niego, by sprawdzić powiadomienia, moje oczy się rozszerzyły i usiadłam.
Powiadomienia były mieszanką oznaczeń, czatów grupowych i mnóstwa wiadomości. Moje nazwisko królowało w trendach.
Nigdy nie publikowałam w sieci zdjęć pokazujących, jak bardzo zmienił się mój wygląd, ale ktoś zamieścił moje zdjęcie, które zostało zrobione na przyjęciu, a pod postem wylała się lawina komentarzy.
„Kto by pomyślał, że kujonowata Harper ma te cholernie wspaniałe nogi?”
„Byłem tam i to zdjęcie nawet nie oddaje jej sprawiedliwości. Musi podzielić się tym, jak dba o cerę, bo WOW!”
„Czekajcie, czy to ta dziewczyna, która zawsze nosiła za duże bluzy z kapturem? Wygląda jak gwiazda filmowa!”
Chciałam przeczytać każdy komentarz pod tym postem, ale kiedy te poniżej zaczęły dotyczyć Graysona, zmarszczyłam brwi i rzuciłam telefon na brzeg łóżka.
Tego dnia nie chciałam mieć z nim nic wspólnego.
Właśnie wtedy zadzwonił mój telefon i poczułam ścisk w żołądku, gdy tylko zobaczyłam jego imię na ekranie.
Szybko ponownie sięgnęłam po telefon, a mój kciuk zawisł nad zielonym przyciskiem, po czym w końcu go wcisnęłam.
– Halo?
– Cześć, Harp. – Jego głos był miękki i ciepły.
Odchrząknęłam. – Cześć, co tam?
– Szukałem cię zeszłej nocy, ale nie mogłem cię znaleźć. Nawet nie winię cię za to, że wyszłaś. Właściwie chciałem do ciebie zadzwonić wczoraj wieczorem, ale byłem tak zajęty z Tiffany po przyjęciu...
Zgniotłam poduszkę na samą myśl o tym, że byli sami.
– Chciałem cię tylko przeprosić za to, co się stało. Nie powinna była ci tego robić. Przekroczyła granicę z tą grą w prawdę czy wyzwanie.
Przygryzłam wnętrze policzka. – Ta, cóż, ona zawsze tak się w stosunku do mnie zachowywała. To nic nowego.
– Naprawdę długo z nią rozmawiałem i powiedziałem jej, że to wcale nie było zabawne. W ogóle na to nie zasłużyłaś. Ona jest moją narzeczoną, ale ty jesteś… – zamilkł na kilka sekund. – Wiem, że od jakiegoś czasu nie jesteśmy tak blisko, ale ty zawsze byłaś dla mnie ważna.
Nienawidziłam tego, jak te słowa sprawiały, że moje serce biło szybciej. Nienawidziłam tego, że wciąż pragnęłam słyszeć, jak mówi takie rzeczy, nawet jeśli nic one nie znaczyły.
– W każdym razie – kontynuował szybko. – Chciałem się tylko upewnić, że nadal przyjdziesz na ślub pomimo tego, co wydarzyło się z Tiffany.
Moje oczy rozszerzyły się, gdy wskazałam na siebie palcem. – Oczekujesz, że przyjdę?
– Oczywiście. Znamy się od tak dawna. Nie pamiętasz, jak kiedyś mówiliśmy, że będziemy najlepszymi przyjaciółmi na całe życie?
To określenie uderzyło we mnie tak mocno, że straciłam ochotę, by tam iść.
– Nie wiem, Grayson. Dużo się teraz u mnie dzieje.
– Daj spokój. – Jego głos był łagodny. – Proszę? Chcę, żebyś tam była.
Minęło tyle czasu, a ja wciąż byłam dziewczyną, która czekała na okruchy czułości od chłopaka, który nigdy tak naprawdę jej nie wybrał.
– W porządku. – Westchnęłam.
– Świetnie! – Brzmiał na szczerze odczuwającego ulgę. – Prześlę ci ostateczne szczegóły później.
– Spoko.
Nawet po tym, jak się rozłączyliśmy, wciąż słyszałam w głowie, jak nazywa mnie swoją najlepszą przyjaciółką i to bolało, ale nie mogłam tego zmienić.
~
Grayson
Odkąd byliśmy dziećmi, wiedziałem, że Harper jest we mnie zakochana. Nigdy tego nie powiedziała, ale nie musiała. Domyśliłem się tego ze sposobu, w jaki zawsze na mnie patrzyła, jakbym był centrum jej wszechświata i stanowił już dla niej wszystko.
Podobało mi się to, bo to zawsze karmiło coś we mnie. To była ta część mnie, która lubiła świadomość, że ktoś zawsze będzie obok, bez względu na wszystko. Była niezawodna, pełna uwielbienia, stała w uczuciach i nigdy nie prosiła o nic w zamian, a ja nigdy nic jej nie dawałem. Nie chciałem.
Wmawiałem sobie, że nie jest dla mnie i że potrzebuję kogoś, kto jest piękny, pociągający i bardziej rzucający się w oczy. Harper była tylko kimś, kto zawsze pozostawał w tle. Była cicha i bezpieczna.
A potem, mniej więcej w czasie, gdy zacząłem zyskiwać na popularności, pojawiła się Tiffany, i dokonałem wyboru.
To jeszcze bardziej karmiło moje ego – mieć Tiffany jako moją dziewczynę i Harper wciąż u mojego boku, gotową zrobić dla mnie wszystko.
Zaczęliśmy się od siebie oddalać, zanim wyjechała na studia, ale nigdy o niej nie zapomniałem i wciąż utrzymywałem kontakt. Właśnie z tego powodu zaprosiłem ją na przyjęcie, kiedy dowiedziałem się, że wróciła do miasta, a teraz wyglądała jak obiekt pożądania każdego faceta.
Jedyną rzeczą, która się nie zmieniła, było to, że nie potrafiła mi odmówić, gdy poprosiłem ją o przyjście na ślub.
Nadszedł wielki dzień i Tiffany w końcu miała być moja na zawsze. To wydawało się najlepszą decyzją, jaką kiedykolwiek podjąłem w swoim życiu.
Pomimo mojego żalu, że przegapiłem urodę Harper, nadal nie miała ona nic wspólnego z bogatym kręgiem, w którym się obracałem, i nie chciałbym, żeby było inaczej.
Wszystko szło zgodnie z planem. Jeszcze tylko kilka minut i mieliśmy zostać mężem i żoną. Wtedy Tiffany wpadła do mojej garderoby, trzymając poły swojej sukni ślubnej i krzycząc na wszystkich, żeby wyszli.
– Co w ciebie wstąpiło? – zapytałem ją z troską. – Nie wiesz, że to przynosi pecha, jeśli zobaczę cię w takim stanie?
Przewróciła oczami. – Och, proszę cię! Dlaczego Harper jest na naszym ślubie?
– Ponieważ ją zaprosiłem.
– I nie raczyłeś mi o tym powiedzieć? Wszyscy patrzą na nią, jakby była jakąś boginią czy kimś takim. Musi wyjść.
– Nie. Jest moim gościem i najlepszą przyjaciółką.
Prychnęła. – Najlepszą przyjaciółką? Prawie ze sobą nie rozmawialiście od lat.
– Wiem, ale ona zawsze przy mnie była.
– I co, kurwa, z tego? Nie chcę jej tutaj, i nawet nie próbuj stawać w jej obronie, bo jeśli nie wyjdzie, ten ślub jest odwołany!






