Harper
Z miejsca, w którym stałam na podjeździe, ledwie mogłam dostrzec róg podwórka za domem. Blask światła z werandy sięgał na tyle daleko, by oświetlić Maddoxa, który był sam z Kate. Całował ją zachłannie. Trzymał dłonie mocno zaciśnięte na jej talii, wpychając język do jej ust. Odsunęła się na sekundę, by złapać oddech, ale jego wargi znów podążyły za jej ustami, jakby tak bardzo jej pragnął.






