POV Auren
Ciemność zaczęła przesączać się do mojego pięknego snu, plamiąc go czarnym atramentem. „Nie, Lucienie, nie odchodź!” – powiedziałam chropowatym głosem. Ale jego rysy zaczęły blaknąć i wkrótce zniknął. Przytłaczająca magia znów na mnie naparła, a ja zaszlochałam, wracając do rzeczywistości.
Drzwi mojego więzienia otworzyły się i wszedł strażnik.
– Proces zaczyna się dzisiaj. Oczekują cię






