Perspektywa Auren
Zrobił krok w moją stronę, a ja instynktownie się cofnęłam. Plecami przywarłam do ściany, wyciągając szyję, by napotkać jego intensywne oczy. Błysnęły złotem, a ja zdusiłam jęk. Oddech uwiązł mi w gardle, gdy pochylił się, a jego usta zawisły tuż nad moimi, nie dotykając ich jednak.
– Wyglądasz pięknie – mruknął, a jego głos był nabrzmiały czymś mrocznym, zaborczym.
Serce łomotał






