Perspektywa Luciena
Gniew płynął we mnie jak gorąca, płynna lawa, podpalając moje żyły. Chciałem zabić tych drani, którzy spłodzili szczeniaki zdolne zaatakować moją Auren.
– Ona nie jest naszą Luną, jeśli jej nie oznaczyłeś! – krzyknął ojciec Julie, Harry. – Masz traktować Auren tak, jak traktujesz każdego innego członka watahy!
Rzuciłem się na niego, a moje dłonie zacisnęły się na jego gardle. –






