Zanim dotarł do autostrady, słońce wzeszło już wysoko na niebie. Spojrzał w górę, czując się niesamowicie zmęczony. Jego magia słabła w zastraszającym tempie. Każdy wysiłek, by nagiąć cienie do swojej woli, wysysał z niego siły. Stał na skraju drogi, dysząc, z rękami opartymi na biodrach. Nigdy wcześniej nie został zredukowany do takiej formy. Tak zdesperowany, wściekły i sfrustrowany. Autostrada






