Twarz Tulip stała się trupio blada. Widząc Harisona w uścisku cieni, wpadła w panikę. – Kim ty jesteś? – szepnęła, wbijając wzrok w swojego partnera, który stał nieruchomo, podczas gdy cienie z każdą sekundą zaciskały się mocniej.
Selothis zachichotał. – To nie twój interes. Ale marnujesz mój czas. Podaj mi adres Tamary, a puszczę Harisona.
Panika walczyła z gniewem. Gniew wygrał. – Skoro wiesz, ż






