Perspektywa Luciena
Rizv zbladł, słysząc mój zwierzęcy warkot. Zniżył głos i zapytał:
– Alfo Lucienie, co w ciebie wstąpiło?
– Czy wyraziłem się jasno, Rizv?
Wpatrywał się we mnie, nie mówiąc ani słowa. Po kilku chwilach ciszy odpowiedział:
– Tak.
– Dobrze – odparłem, opierając się wygodnie. – Czy jest coś jeszcze, o czym chciałbyś porozmawiać?
Zacisnął zęby, jakby był spięty. Potem rozluźnił się






