Punkt widzenia Auren
Głos Luciena zagrzmiał w pomieszczeniu. – Co masz na myśli? – krzyknął. – Bram porwał moją córkę, a ty udajesz niewiniątko?
Szok Maris był tak ogromny, że nie tylko zaczęła drżeć, ale jej twarz stała się blada niczym u ducha. Otwierała i zamykała usta jak ryba wyjęta z wody. Z pobladłym obliczem i zazwyczaj ostrym wyrazem twarzy stępionym przez strach, nerwowo przesuwała wzrok






