Twarz Marii wykrzywiła się z niezadowolenia, gdy z dezaprobatą spojrzała na siedzącego obok Jima. Poinstruowała swoich podwładnych: "Wy dwaj, zabierzcie go dla mnie."
Jim został wyprowadzony z kościoła.
Gdy pierwsze promienie porannego światła wniknęły w przestrzeń, powoli odzyskał zmysły, a jego ramiona mrowiły od długotrwałego związania.
Jego rany i ubiór złączyły się ze sobą z powodu zaschnięte






