– Wystarczy.
Aysel rzuciła to słowo niczym rozkaz rzucony wszechświatowi, a jej warczenie było niskie i dźwięczne, wibrujące powstrzymywaną furią bestii krążącej w jej wnętrzu. Samo powietrze zdawało się wzdrygnąć.
– Czy myślisz, że to, że nie byłaś ani pierwsza, ani najgorsza, zmazuje twoje zbrodnie? – Jej głos pociemniał, gęsty od pogardy. – Mówisz tak, jakby to prądy przeznaczenia zmusiły twoje






