Punkt widzenia trzeciej osoby
Niektóre wilki przemieszczały się po willach nieświadome słońca ani księżyca; inne nosiły nie swoje brzemię.
Czas cofnął się do tamtej nocy zjazdu. Jackson czekał ze swoją watahą, zdecydowany osobiście rozprawić się z rywalizującym Alfą. Ale wszystkim, co zjawiło się w zimnym, szeleszczącym górskim powietrzu, były tylko uschnięte liście, porywane przez wiatr.
Jackson






