Z perspektywy trzeciej osoby
Magnus nie wyraził ani aprobaty, ani sprzeciwu – po prostu ujął ucho Aysel w palce, a jego niski ton krył w sobie obietnicę.
– Pamiętaj, co powiedziałaś, Aysel.
Czy teraz, czy później, nie miało to znaczenia. Więź między nimi będzie się pogłębiać; miał cierpliwość drapieżnika tropiącego samą wieczność. Prędzej czy później i tak postawi go na pierwszym miejscu.
---
Zost






