Rhea
Przeszywający wiatr smagał mnie po twarzy, gdy Aron odciągał mnie od Kwatery Głównej Rady i ich terytorium, z dala od tego, co miało zapewniać mi bezpieczeństwo. Drzewa górowały nad nami, gdy zagłębialiśmy się w las. Próbowałam pozostać silna, mając nadzieję, że w pewnym momencie ktoś nadejdzie, ktoś mnie odnajdzie i ocali przed tym, co miało nastąpić.
Ale nic takiego się nie wydarzyło.
A uśc






