RHEA
– Dziękuję za pomoc – mówię, spoglądając na Marcellę, która bierze moje torby. Nie ma w nich zbyt wiele, tylko kilka rzeczy, których się tu dorobiłam.
Marcella kiwa głową i kładzie moją torbę na tylnym siedzeniu samochodu.
– Wiesz, że wcale nie musisz odjeżdżać... – urywa, odwracając się do mnie. – Aron będzie cię potrzebował, i choć zdaję sobie sprawę z tych wszystkich okoliczności...
– On n






