RHEA
– Jesteś pewna, że nic ci nie będzie? Tak całkiem samej? – pyta Marcella, kładąc moją torbę na jednym z siedzeń pasażera w samochodzie.
– Poradzę sobie. Nie potrwa to długo. Tylko noc lub dwie.
– Zawsze mogę poprosić Kovasa, żeby kazał kilku wojownikom pojechać z tobą. Albo może...
Okrążam samochód i wracam do niej. – Nic mi nie będzie. Nie jadę daleko i to nic ważnego. Nie chciałabym odrywać






