Rozdział 28
Rhea
W bibliotece.
W noc balu godowego.
Biorę urywany oddech, ale się nie odwracam. Słabe skrzypienie krzesła zdradza, że poruszyła się na swoim siedzeniu, przysuwając się bliżej krawędzi. Dobywa się z niej ciche pomrukiwanie — dźwięk, który by mi umknął, gdybym nie była zmiennokształtnym wilkiem.
– Czy widziałam cię w towarzystwie Alfy z watahy BloodClaws?
– Nie – zaciskam mocno wargi






