Rozdział 89
Rhea
Noc mija jak w mgle, podobnie jak kolejny poranek. W ogóle nie widzę Arona. Nie przychodzi do mnie ani nie pozwala mi się zobaczyć. Trzyma się z daleka i ukrywa, być może po to, by utrzymać swojego wilka w ryzach. A może chodzi o coś innego. Nie potrafię powiedzieć.
– Czy on tu jest? – pytam Marcellę, wchodząc do kuchni po południu.
Spogląda na mnie, po czym kiwa głową. – Pracuje






