Perspektywa Theresy
Z oddechem uwięzłym w gardle, spuściłam wzrok na swój szkicownik. Pamiętałam każdy kąt jego ciała, znając go od tak dawna. Ale w ciągu ostatnich dziesięciu lat Marcus wyrósł na piękną, muskularną bestię z każdym mięśniem wyrzeźbionym do perfekcji.
Gdy szkicowałam, w mojej klatce piersiowej wzbierał żar. Zawsze, gdy na niego patrzyłam, panowało między nami elektryzujące napięcie






