Punkt widzenia Marcusa
Mój umysł był otępiały. W lesie było zbyt cicho, a ja czułem się tak, jakbym zaraz miał zwymiotować. Chciałem zwymiotować. I wrócić do mamy i taty. Wujek Matthew leżał martwy przede mną, a jego usta i ciało w szybkim tempie siniały. Płacz małego dziecka niósł się echem po lesie, mieszając się z moim własnym.
– Wujku... – zaszlochałem głośno. Nie mogłem przestać myśleć o tym,






