Marcus POV
Droga do watahy Obsydianowego Kła dłużyła się w nieskończoność. Nie spuszczałem wzroku z drogi, a moje dłonie zaciskały się na kierownicy mocniej niż to było konieczne. Tiffany siedziała obok mnie, trajkocząc jak zwykle o swoich wielkich ślubnych planach, ale ja ledwie skupiałem się na tym, co mówiła. Moje myśli wciąż krążyły wokół jednej rzeczy, o której nie chciałem myśleć – o tym, że






