Perspektywa Amelii
Ben spał, ale wojownicy byli rozwaleni wszędzie dookoła. Jakoś dwóch nawet pociągnęło za mną, pojawiając się znikąd. Wiedziałam, że wszyscy kręcili się wokół mojego akademika, i żaden nie śmiał skonfrontować się z Marcusem, ponieważ ojciec już go zaaprobował.
– Ben! – załomotałam w jego drzwi, ale wilk spał w najlepsze. Nawet trzęsienie ziemi nie dałoby rady go obudzić.
– Wrócił






