languageJęzyk

Rozdział 6: Złote ograniczenie

Autor: Juliette4 kwi 2026

Amelia POV

Moje nowe, prywatne sanktuarium w Zachodnim Skrzydle opływało w zapierające dech w piersiach bogactwo.

Zalaną słońcem sypialnię zdominowało masywne, pluszowe łóżko z baldachimem. Tristan, wykonując surowe rozkazy swojego Alfy, poinstruował cichy personel, by zostawił mnie całkowicie w spokoju. I jakimś cudem na moim stoliku nocnym zostawiono srebrną tacę piętrzącą się od pieczonych mięs, tętniących żywymi kolorami świeżych owoców i ciepłego, chrupiącego chleba.

Żarłocznie pochłonęłam prawie połowę w czystej, zwierzęcej panice, przerażona, że ktoś nagle wyważy moje zamknięte na klucz drzwi i wszystko mi odbierze.

Jednak mój głęboko wygłodzony żołądek dwadzieścia minut później gwałtownie odrzucił tę bogatą ucztę. Spędziłam wyczerpującą godzinę, dławiąc się tuż nad nieskazitelnie czystą, porcelanową toaletą, szlochając cicho, gdy piekący kwas szarpał moje zdarte gardło. Moje ciało było złamane, nieprzyzwyczajone do podstawowej życzliwości.

Całkowicie wyczerpana fizycznie i wyzuta z sił psychicznie, doczołgałam się moim drżącym ciałem pod gorący strumień ogromnego prysznica. Kiedy w końcu wpełzłam na niewiarygodnie miękki materac, owinięta jedynie w puszysty, nieco za duży biały ręcznik, czyste wyczerpanie pociągnęło mnie wprost w ciemność.

Po raz pierwszy od lat nie śniłam o ciężkich pięściach ani o bolesnym odrzuceniu. Śniłam o potężnym, niezwykle opiekuńczym ciemnym wilku o błyszczących, złotych oczach. Majestatyczna bestia delikatnie owinęła swoje ciepłe ciało wokół mojej drżącej sylwetki, mrucząc jak toczący się grzmot.

Zostałam wybudzona ze snu przez ostre, niecierpliwe pukanie bezpośrednio do drzwi mojej sypialni.

Zdezorientowana i wpadająca w panikę z powodu lat zakorzenionej traumy, dosłownie wystrzeliłam z ciepłego łóżka i pobiegłam na oślep, by szeroko otworzyć ciężkie, mahoniowe drzwi.

Alfa Leonardo stał zamarły w potężnym wejściu.

Mrok słabo oświetlonego korytarza przylegał do jego imponująco szerokich ramion. Ale jego przenikliwe, bezdenne oczy natychmiast opadły gwałtownie w dół. Malutki, cienki biały ręcznik kąpielowy był niebezpiecznie luźno owinięty wokół mojego drżącego ciała, ledwie zakrywając górne krągłości moich falujących piersi.

Intensywny rumieniec gwałtownie eksplodował na mojej twarzy, paląc z zaciekłym gorącem w dół, by okryć moją klatkę piersiową.

Ostry oddech Leonarda wyraźnie uwiązł mu w gardle.

– Alfo? – wyszeptałam, a mój głos drżał, gdy w końcu ciasno ścisnęłam cienki ręcznik na klatce piersiowej. Byłam szczerze zawstydzona.

Cisza naciągnęła się między nami do granic możliwości. Ciężki, paraliżujący zapach ciemnej sosny zalał cichy korytarz.

Przez brutalnie ściśniętą, wściekle zaciśniętą szczękę, tocząc widoczną walkę, gdy mięśnie na jego szyi drgały, a jego przystojna twarz przybrała niezwykły odcień wściekłego szkarłatu, wycedził z mocą: – Nasze małżeństwo jest odroczone.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki