Perspektywa Leonardo
Gniew płynął we mnie jak gorąca, stopiona lawa, paląc moje żyły. Miałem ochotę zabić tych drani, którzy wydali na świat szczenięta atakujące moją Amelię.
— Nie jest naszą Luną, dopóki jej nie oznaczysz! — krzyknął ojciec Juliet, Harold. — Musisz traktować Amelię tak, jak traktujesz każdego innego członka watahy!
Rzuciłem się na niego, a moje dłonie zacisnęły się na jego gardle






