Z perspektywy Amelii
– Nie! – wykrzyknęłam, klęcząc obok niego z Theresą i Benedictem.
Cienie syczały i kłapały tuż przed moją twarzą. Odskoczyłam z przerażeniem, szeroko otwierając oczy. Podczas gdy jeden cień pozostał tuż przede mną, inne krążyły wokół nich wszystkich, powoli, dotykając nas tu i ówdzie. Czułam przytłaczającą magię, zimne pełzanie. Przerażona, że wpłyną na moje szczenięta, ostroż






