Z perspektywy Amelii
Uderzyłam go w klatkę piersiową. „Alfo Leonardo, skończyliśmy z robieniem dzieci. Jeśli chcesz więcej szczeniąt, lepiej adoptuj, ale ja już więcej nie urodzę!”
Kąciki jego ust opadły. „Nie, Amelio, ty…”
Zakryłam mu usta dłonią. „Zamknij się i śpij!”
Tej nocy, gdy zasypiałam w ramionach Leonarda, ogarnął mnie wyraźny sen. Stałam sama na polanie w blasku jasnego, lśniącego księż






