Strażnik zabił dwóch więźniów w krótkich odstępach czasu, przerażając resztę tak, że zapadła całkowita cisza.
Krew kałużami rozlała się po ziemi, a w leśnym powietrzu unosił się gęsty, metaliczny smród.
Główny strażnik wpadł do lasu i zamarł na ten przerażający widok, a jego oczy rozszerzyły się z przerażenia.
Ryknął: "Miał tylko załatwić potrzebę! Jak mogliście go zabić?"
Dwaj strażnicy zamrugali






